Moje doświadczenia z lotem Coronavirus - Tajlandia - Paryż

To historia pasażera z mediów społecznościowych

Moje doświadczenie z koronawirusem

Moje doświadczenie z koronawirusem. Właśnie podróżowałem wczoraj z lotniska Bangkok-Suvarnabhumi do Paryża. Wszyscy, z wyjątkiem kilku osób na lotnisku, nosili maski. Chciałem też kupić jeden w sklepie Booth na lotnisku, ale zostały wyprzedane. W rzeczywistości sprzedawano je co każde 11.11 na lotnisku, stoisku lub w innym sklepie, który mógł je mieć.

Potem obiecali mi, że rozdadzą je każdemu pasażerowi wsiadającemu do samolotu tego samego dnia… nie stało się, brak zapasów.

Kiedy wsiadłem do samolotu i usiadłem, normalna mowa bezpieczeństwa była bardzo różna od normalnej, wszystkie skupiały się najpierw na koronawirusie. Następnie każde przejście było spryskane od przodu do tyłu jakimś sprayem, podobnym do tego, co widać na zdjęciach:

nawał był rozpylany